W życiu często bardzo wiele zależy od zwykłego szczęśliwego trafu albo ogromnego pecha. Nie zawsze jest nam dane wybierać. Załóżmy, że zapisujemy się na nauka jazdy Kraków. Dobrze wybrana szkoła, z renomą, wszystko, jak to się zwykło mówić: ładnie pięknie. A tu co? Pech, peszek, peszeczek! Jest kilku instruktorów. Jedna instruktorka. Czy dane jest nam wybrać, kogo byśmy chcieli aby nam przydzielono do nauczania? Nie!

Wiecie, z jednej strony ma to sens, bo zakładając, że instruktorka jest niezwykle pociągająca fizycznie to 80% osób, które są płci męskiej chciałoby iść do niej a reszta? Przecież tak by się zrobić nie dało i tak by być nie mogło. Podział musi być na tyle równy, aby każdy miał szansę uczyć się do państwowego egzaminu na prawo jazdy Kraków! Zresztą analogiczna sytuacja byłaby, gdyby z reguły większość uczących się na prawko stanowiły kobiety i jednocześnie większość instruktorów byłaby płci damskiej a trafiłby się jeden przystojny, młody rodzynek płci męskiej - kogo wybierałyby kursantki na instruktora, chm? :)

Ale na poważnie. Czyż nie jest bolesne, gdy - nie ubliżając nikomu - ja zapisałam się na kurs i dostałam w przydziale starszego, nieco przygłuchawego instruktora, z którym nie mogłam złapać odpowiedniego kontaktu a moja koleżanka trafiła na młodego, bardzo komunikatywnego i cierpliwego (tego mojemu także brakowało…) instruktora? Mi szło jak po gruzie, jej rewelacyjnie. Nic dziwnego, że na prawo jazdy w Krakowie zdała za pierwszym razem. Była wyśmienicie przygotowana. Ja musiałam podchodzić dwukrotnie. No ale w końcu i mnie się poszczęściło i udało się zdać.