Wybrałam się czas jakiś temu do Krakowa w odwiedziny do siostry. Zapraszała mnie już od dawna, kwestia polegała na tym, że nie za bardzo mogłam ruszyć się ponieważ pracuję. Pracuję właściwie od rana do nocy, bo zabieram ze sobą pracę do domu. Stwierdziłam, że jak najbardziej należy mi się urlop. A jako, że była to połowa lipca poprosiłam o niego szefa i nie było najmniejszego problemu z jego uzyskaniem. Spakowałam się i pojechałam do Natalii.

Dużo pracuję i, co nie zawsze ma taki wynik, ale w moim przypadku się sprawdza, dużo również zarabiam. Nie chwalę się, po prostu dzięki ciężkiej pracy i wysiłkowi mogę realizować swoje marzenia - takie jak właśnie przykładowo wyjazd do Natalii do Krakowa. Natalki nie widziałam bodaj 5 lat, było oczywiste, że chcę ją zobaczyć, chcę ujrzeć, jak się zmieniła, czy ma kogoś bliskiego.

Pojechałam swoją Hondą. Droga przebiegła pomyślnie. W Krzeszowicach miałam mały problem, ale daruję sobie szczegóły, Bez trudu znalazłam jej dom przy Alei Pokoju (od ostatnich moich odwiedzin nie zmieniła adresu zamieszkania). Ugościła mnie jak to ona - suto zastawiony stół, pyszny obiad, dobre winko. Winka było trochę, trzeba przyznać, nie tyle, abyśmy były wstawione, ale ja nie prowadzę nawet po lampce szampana. Taką mam zasadę. A chciałam jeszcze tego wieczoru wybrać się i pooglądać miasto. Zadzwoniłyśmy więc po taxi Kraków. Przyjechało bardzo szybko, co mnie zdziwiło, bo tutaj, we Wrocławiu trzeba czekać czasem i pół godziny. Solidna firma z dużą ilością taksówek - w to mi graj.

Rajd wieczorny po Krakowie rozpoczęłyśmy oczywiście od Wawelu, później pojechałyśmy na Stare Miasto. Było bardzo przyjemnie. Dawno tak dobrze się nie bawiłam. Piękne zabytki, mili ludzie. Jednak koło 23 byłyśmy już tak zmęczone, że postanowiłyśmy wrócić. I co się okazało? Nie mogłyśmy znaleźć ani jednej taksówki w Krakowie! W okolicy nie było nikogo z radio taxi Kraków, kto mógłby nas odwieźć. Ale Natalka zadzwoniła i znó nie trzeba było na taksówkę czekać długo. To mi się podoba!

W Krakowie zostałam tydzień i wspaniale wspominam ten czas. Bawiłam się rewelacyjnie. Ale trzeba było wracać po tygodniu do pracy. Pocieszający jest fakt, że dużo popracuję to dużo zarobię i znów będę mogła wyjechać do Krakowa! :)