Większość z nas ma chlubne bądź też niechlubne nawyki, niektórymi nawet możemy się pochwalić, inne najchętniej zepchnęlibyśmy w głębiny nieświadomości, są męczące i frustrujące. Ja muszę się przyznać nie bez ciutki zażenowania i wstydu, że często zdarza mi się kupować jakiegoś dnia prasę (z tego właśnie dnia albo na przykład tygodnia), po czym odkładam ją na stos gazet i… nie czytam. A ona tam leży. A ja jej nie czytam
Później przeglądam gazety i znajduję różne ciekawe tytuły. Bynajmniej nie Pani Domu nie ujmując nic ani tej gazecie, ani jej czytelniczkom. Nie będę zdradzała szczegółów, powiem tylko, że są to głównie magazyny. I sięgam wówczas po te gazety mogąc nawet pół weekendu nad nimi spędzić. Ot, takie mam albo zamiłowanie, albo przyzwyczajenie.
Często znajduję artykuły ciekawe, często zabawne, takie lubię. Kiedy poruszona zostaje kwestia przedszkola Wrocław zaglądam z racji zawodu koniecznie. Dowiaduję się o nowo wprowadzanych programach, zmianach, co ciekawego można zaproponować maluchom, jaka gra w przedszkolu jest obecnie popularna. Czytam sobie z przyjemnością. Jednak niekiedy znajdzie się oczywiście artykuł smutny, przykry, taki, po którego przeczytaniu tak zwany nóż się w kieszeni otwiera.
Że Polacy z alkoholem mają problem wiemy wszyscy, nie jest to jakaś tajemnica wielka. Że coraz więcej Polek pije i pije w coraz młodszym wieku także niestety nie stanowi dla nas szoku. Ale czemu, do diaska, ja się pytam nie zwracamy kompletnie uwagi na matki, które z racji swojego pijaństwa, alkoholizmu, zaniedbują bardzo często bardzo małe dzieci? Gdy przeczytałam, że widziano dziecko w pieluszce (gazeta była z lipca, było lato, ale jeszcze tego by brakowało żeby biegało w zimę…) z pieniążkiem w dłoni, które szło do sklepu autentycznie byłam zszokowana. I co gorsze tylko jedna osoba zwróciła na to uwagę i wezwała policję! Ci za dzieckiem, a dokładniej z dzieckiem udali się do jego domu, okazało się, że trzyletni maluch wyszedł sam bez opieki a jego matka w domu spała kompletnie pijana…
Takie osoby nie są w stanie zagwarantować dziecku opieki. Nie są w stanie sprawić, by miało udane dzieciństwo, by miało jakiekolwiek dzieciństwo! Już nie mówię o oddaniu dziecka do przedszkola, to w ogóle nie wchodzi w grę. Dzieci takich matek żal mi jest sto razy bardziej niż matek. Bo matka może siebie uratować. Może zrobić cokolwiek. Dziecko? Dziecko nie… Dobrze, że tamten maluch nie wpadł pod samochód. Ale w jak wielu domach odbywa się taka tragedia?



