Administrowanie nieruchomościami poznań odbywało się bez większych komplikacji, mówiąc kolokwialnie: szło jak po maśle. Zyski były jak marzenie, istna sielanka. Jednakże kryzys gospodarczy sprawił, że zaczęło robić się nieciekawie. Coś trzeba było z tym zrobić, żeby nie pójść na dno z całym okrętem, który był przecież dotąd niezatapialny. Zarządca nieruchomościami poznań nie chciał, by jego statek podzielił los titanica. Postanowił podjąć się misji ratunkowej. Rozpatrzył wszystkie możliwości – kół ratunkowych było całkiem sporo. Zdecydował się na wprowadzenie zagranicznego kapitału – rozwiązanie to zdawało się być najpewniejszym, ze względu na możliwość bezzwłocznego wprowadzenia go w życie. Inwestorzy z Irlandii, Hiszpanii i Niemiec byli bardzo łaskawi. Firma odbiła się od dna, powróciła na najwyższą półkę krajową i wkroczyła na rynek zagraniczny. Pomysłowy i wszechstronny zarządca stał się najszczęśliwszym i najbogatszym z ludzi w południowo- zachodniej Polsce. Dziś jest osobą cenioną, która pozwala sobie na chwilę spokoju i wyciszenia, a pod sobą ma sztab ludzi odpowiedzialnych za rozwój firmy. Jak widać podejmowanie ryzyka się opłaca, bo kto nie ryzykuje, ten szampana pił nie będzie.