Swego czasu TVN Style emitowała ciekawy program o różnych zawodach świata, w którym to brała pod lupę jeden zawód w jednym odcinku i najpierw całkiem neutralnie go charakteryzowano, następnie ukazywano pracujących w tym zawodzie lub byłych pracowników, kolejno odkrywano korzyści oraz negatywne strony danej profesji, ostatecznie, co było najciekawsze zawsze, pokazywano, jak się dać się złapać na różne sztuczki zawodowców, co stosują, by jak najwięcej na ans – potencjalnych klientach zarobić.
Okazywało się, że nie ma zawodu, który by był uczciwy, w każdym są takie momenty i sytuacje, że ludzi najzwyczajniej w świecie się oszukuje, albo łagodniej – nie zawsze mówi się im całą prawdę i tylko prawdę. Dzięki temu programowi, można było się dowiedzieć wielu cennych ciekawostek o danym zawodzie. Mechanicy, sprzedawcy, barmani, informatycy – wszyscy oszukują i pomimo wszystkiego „złego”, co nam wyrządzają i tak do nich wracamy i jakoś wybaczamy te małe grzeszki, bo każdy przecież zawód je popełnia.
Ciekawy odcinek dotyczył informatyków, którzy wydawałoby się, są cichymi, spokojnymi, utalentowanymi i uczciwymi ludźmi. Nikt nie śmiał przeczyć, ale jedynie pokazać, że te wymienione powyżej cechy zależą w dużej mierze od danej sytuacji i konkretnego klienta. Praca informatyka na przykład w serwisie wydaje się, że jest jednostajna, zawsze taka sama i nie ma mowy o jakiejkolwiek rozrywce, jednak kilku odważnych przyznało się, że na zapleczu lubią sobie pooglądać zdjęcia klienta, że szukając wirusy, często znają ich pochodzenie (na przykład nielegalne programy, strony erotyczne), ale mają ogromny ubaw z klienta,m kiedy ten tłumaczył, że pewnie to dzieciaki coś kliknęły albo ta nowa gra szkody mogła wyrządzić. Informatycy prawie nigdy nie wyceniają swoich usług zgodnie z faktyczna ich wartością rynkową.
Muszą sobie coś dodać, a najczęściej robią to tak, że nie mówią na początku, ile coś będzie kosztowało, tylko informują klienta o następnych działaniach, jakie muszą podjąć, programach, które muszą zainstalować i ostatecznie kasują tyle, ile zachcą, a nie tyle, ile naprawdę powinni. Często też lubią podawać ceny zbliżone już do następnej dziesiątki (a i tak zawyżone), by dobrze wychowany klient pokusił się jeszcze o napiwek, za poświęcony czas i „dobrą robotę”. Co w mniemaniu wielu nie przystoi, jednak dosyć często się zdarza, mianowicie, problem, z którym zgłosił się klient jest zbagatelizowany, zamiast naprawić go, formatuje się dysk, (co jest najprostsze, każdy sam może to sobie zrobić) i kasuje za wgranie od nowa tych programów, które się miało, bo najłatwiej przecież powiedzieć, że niestety, nic nie udało się uratować.
Najgorsze jest nienaprawienie i skasowanie klienta, bo znów przyszedł z tym samym i była kolejna okazja do wystawienie mu faktury. Informatycy, oczywiście nie wszyscy, to nie zawsze najuczciwsi pracownicy na rynku. Podobno, by dowiedzieć się, co naprawdę dzieje się z komputerem i zostać fachowo obsłużonym, trzeba postarać się o znajomego informatyka, który właśnie wtedy (jeśli nas lubi) będzie szczery i otwarcie powie co się stało i szlachetnie nie będzie chciał wziąć za to pieniędzy.



